Cichy Fragles

skocz do treści

Pomundialowo

Dodane: 22 lipca 2026, w kategorii: Futbol

Turniej rozpoczęty od kompromitującej wpadki, potem seria meczów bez straty bramki, 1:0 z Portugalią w 1/8, 1:0 po dogrywce w finale, po czerwonej kartce dla przeciwników – cosplay turnieju z 2010 udał się Hiszpanom wyśmienicie.

Aha, no i wtedy także byli mistrzami Europy. Cosplay Euro 2024 też im się zresztą udał: znowu pokonali obu finalistów poprzedniego turnieju, znowu strzelili Francji dwie bramki w półfinale, znowu grali tylko jedną dogrywkę…

Co tu dużo mówić, wszystko już było.

I podobnie mógłbym podsumować cały mundial – najbardziej generyczny i przewidywalny, odkąd pamiętam, praktycznie bez niespodzianek, poza porażką Niemiec z Paragwajem oraz Republiką Zielonego Przylądka, która sensacyjnie zremisowała z Hiszpanią i dopiero po dogrywce uległa Argentynie. Liczyłem, że czarnym koniem będzie Senegal i w meczu z Belgią długo na to wyglądało, ale ostatecznie Belgowie zdołali się uratować i od tamtej pory w zasadzie wszystko toczyło się już całkowicie standardowo – jeszcze Egipt był bliski wyeliminowania Argentyny, ale podobnie jak w przypadku Senegalu, na bliskości się skończyło.

Fakt, mieliśmy szaloną rywalizację o tytuł króla strzelców – tylu zawodników z tyloma bramkami jeszcze nie było, siedem goli nie wystarczyło nawet na drugie miejsce, rzecz dawniej nie do pomyślenia – ale i tu skończyło się powtórką sprzed czterech lat: Mbappe przed Messim.

OK, drugi tytuł króla strzelców dla tego samego zawodnika to jednak coś nowego – nikt wcześniej takiej sztuki nie dokonał.

Na drugim końcu tabeli także nowość: Mohamed Hany jako pierwszy zawodnik w historii załadował na mundialu dwa samobóje.

Większa liczba bramek to oczywiście po części efekt powiększenia mundialu: raz, że więcej meczów do rozegrania, dwa, że ze słabszymi rywalami. Czy jednak było warto? Jak dla mnie absolutnie nie – już przy trzydziestu dwóch drużynach oglądałem rundę grupową po łebkach, przy czterdziestu ośmiu w ogóle sobie odpuściłem, rzucając okiem tylko na pojedyncze ciekawsze mecze, bo ekscytować się hitami typu Kongo-Uzbekistan trochę ciężko. Tymczasem niektórzy już przebąkują o sześćdziesięciu czterech drużynach, co mogę skomentować tylko pukaniem się w czoło.

***

Pierwszy raz w historii w finale zmierzył się mistrz świata z mistrzem Europy.

Drugi raz w historii w finale zagrały drużyny mówiące tym samym językiem – poprzednio zdarzyło się to w zamierzchłym roku 1930, kiedy Urugwaj zagrał z Argentyną.

Hiszpania straciła na mundialu tylko jedną bramkę, czyli o połowę mniej od dotychczasowego rekordu. Pozostał więc już tylko ostatni krok do perfekcji, jakim będzie zachowanie czystego konta w całym turnieju.

Argentyna na cztery ostatnie występy w finale MŚ, trzy zakończyła wynikiem 0:1. W trzech ostatnich występach za każdym razem traciła bramkę w drugiej połowie dogrywki. W sumie na siedem finałów z jej udziałem, tylko dwa zakończyły się w podstawowym czasie (oba przegrała).

Messi i Otamendi to drugi i trzeci najstarszy uczestnik finału MŚ (pierwszym był Dino Zoff w 1982). Z kolei Ronaldo to drugi w historii piłkarz po czterdziestce, który strzelił gola na mundialu (pierwszym był Roger Milla w 1994).

***

Mecz Francja-Anglia był pierwszym od 1982, a szóstym w ogóle, spotkaniem na MŚ z dwucyfrową liczbą goli.

Francja i Anglia strzeliły na turnieju po dwadzieścia bramek – ex quaeo trzeci najlepszy wynik w historii – a Argentyna tylko o jedną mniej.

Na 84 drużyny, jakie kiedykolwiek zagrały na MŚ, tylko 35 ma w dorobku więcej bramek niż Mbappe.

Anglia po czterdziestu czterech latach zrównała się z Polską w liczbie zdobytych medali MŚ. Musimy się bardziej przyłożyć w kolejnym czterdziestoleciu, żeby nas nie wyprzedzili. Choć raczej nastąpi to prędzej, bo od 2018 wbili się do półfinału na czterech z pięciu turniejów (podczas gdy w całej wcześniejszej historii dokonali tego raptem trzy razy).

W półfinale zameldowały się wyłącznie drużyny posiadające tytuł mistrzowski – pierwszy raz od 1990.

Żaden z półfinalistów nie strzelał karnych – pierwszy raz od 1978.

***

Po raz pierwszy w czołowej ósemce nie było ani Brazylii, ani Niemiec.

Niemcy pomiędzy wojną a pandemią nigdy nie zaliczyli więcej niż dwóch turniejów z rzędu bez występu w finale – ani na MŚ, ani na ME. Tymczasem obecnie do finału Euro nie zajrzeli już od czterech edycji, a na mundialach właśnie wydłużyli serię do trzech.

Brazylia w fazie pucharowej od 2006: komplet zwycięstw nad drużynami spoza Europy, komplet porażek z Europejczykami. I ani jednego medalu na sześciu mundialach z rzędu, podczas gdy wcześniej nigdy nie mieli serii dłuższej niż trzy turnieje.

Maroko to pierwsza drużyna z reszty świata (tzn. spoza Europy i Ameryki Południowej), która znalazła się w czołowej ósemce na dwóch mistrzostwach z rzędu – a druga po Meksyku, która w ogóle dokonała tego dwukrotnie.

W fazie pucharowej mieliśmy dwa mecze pomiędzy drużynami z reszty świata (RPA-Kanada i Australia-Egipt) – tyle samo, co w całej wcześniejszej historii mundiali; przedtem były tylko spotkania USA-Meksyk w 2002 i USA-Ghana w 2010. Niby postęp, ale tamte wcześniejsze były w 1/8 finału, a te tylko w 1/16.

Meksyk na prawie każdym turnieju wychodzi z grupy, ale w fazie pucharowej wygrał dopiero drugi mecz. Poprzedni wygrał w 1986 – także jako gospodarz.

Senegal jako pierwsza w historii drużyna z Afryki strzelił dwucyfrową liczbę bramek na jednym mundialu – i potrzebował na to raptem czterech spotkań.

Czesi na mistrzostwach Europy: grali we wszystkich edycjach od 1996, ugrali wicemistrzostwo, półfinał i dwa ćwierćfinały. Czesi na mistrzostwach świata w tym samym czasie: załapali się tylko dwa razy, oba występy zakończyli na pierwszej rundzie.

Polska tym razem nie grała, więc nie musiałem jej oglądać. Co za ulga…


Podobne wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Formatowanie tekstu:
W zależności od wybranego formatu możesz używać podstawowych tagów HTML (np. <a>, <i>, <b>, <blockquote>) lub ich odpowiedników w Markdown.

W którym roku skończył się w Polsce komunizm?